Archiwum Polityki

Gdzie są ministrowie z tamtych lat?

W ciągu niespełna trzech lat z rządu Jerzego Buzka odeszło dwunastu ministrów, w tym trzech bez tek. Nie dla wszystkich pożegnanie z ministerialnym gabinetem oznaczało degradację. Niektórzy powrócili na stanowiska zajmowane przed objęciem funkcji ministra, nieliczni znaleźli dobrze płatne posady – wielu musiało odnaleźć się w nowej dla nich rzeczywistości.

O pechu może mówić Janusz Tomaszewski, były wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji. Czekając na wyrok sądu lustracyjnego nie może podjąć stałej pracy, ponieważ, jak mówi – potencjalni szefowie nie mają zamiaru tolerować najazdów dziennikarzy. Nie zarejestrował się jako bezrobotny – czas ten traktuje jako przedłużony urlop. Dorywczo prowadzi szkolenia z prowadzenia kampanii wyborczych i tworzenia koalicji, organizowane przez amerykański Narodowy Instytut na rzecz Demokracji dla polityków ze Wschodu (m.in. z Azerbejdżanu i Ukrainy). Na razie nie myśli o powrocie do polityki ani do działalności związkowej.

Więcej szczęścia miał Eugeniusz Morawski, były minister transportu, który zasiadł w fotelu prezesa dużej śląskiej firmy Energo-Gaz Węglokoks zajmującej się handlem energią elektryczną. Natomiast prof. Jan Szyszko jeszcze jako minister ochrony środowiska został prezydentem V Międzynarodowej Konwencji Klimatycznej. Premier Buzek dymisjonując ministra równocześnie musiał mianować Jana Szyszko pełnomocnikiem rządu ds. konwencji klimatycznej w randze sekretarza stanu. Obecnie sekretarz Szyszko pobiera taką samą pensję jak minister Szyszko. Jego kadencja upływa w listopadzie tego roku. Dodatkowo były minister wykłada w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Po odejściu z rządu został kierownikiem katedry Architektury Krajobrazu oraz Pracowni Wyceny i Oceny Zasobów Przyrodniczych na tej uczelni.

Polityka 19.2000 (2244) z dnia 06.05.2000; Dział kadr; s. 100
Reklama