Archiwum Polityki

Każdy swoje

Od kilku lat nad naszą literaturą krąży widmo realizmu. Widmo, bo z nawoływań – zaproszeń, zachęt i popędzań – wyłania się kilka zupełnie różnych projektów, które rozmywają kontury zjawiska. Widmowość pogłębiają też ci krytycy, którzy stwierdzają, że realizm – a więc poetyka XIX-wieczna – może pojawić się w dzisiejszej prozie albo jako stylizacja, albo jako fantom, jako naiwny i bezsilny pozór literatury.

Pomimo wielości koncepcji stanowiska w tym sporze dają się z grubsza podzielić na dwa. Pierwsze – nazwijmy je tradycjonalistycznym – reprezentują krytycy, którzy uważają, że przedstawianie świata jest nieprzedawnionym i najważniejszym zadaniem literatury. Taki wymóg formułowali wcale liczni pisarze i krytycy w ostatnim czasie: Gustaw Herling-Grudziński, Tadeusz Nyczek, Tomasz Burek, Janusz Sławiński (w cyklu rozmów z Maciejem Nowickim opatrzonych znamiennym tytułem „Nasz świat nie przedstawiony prowadzonych na łamach „Życia”), Kazimierz Orłoś, Piotr Siemion, Kazimierz Koźniewski.

Lista nazwisk – bardzo obszerna i zróżnicowana – dowodzi, że żądanie realizmu nie wiąże się w sposób konieczny z określoną ideologią; to raczej ogólnie pojęty tradycjonalizm przejawiający się w szukaniu trwałych powiązań między literaturą i rzeczywistością, w oczekiwaniu, by literatura pomagała porządkować świat, zamiast pogłębiać istniejący chaos. Postulowany ład dotyczy tu nie tylko rzeczywistości, lecz także samej sztuki, którą pryzmat arcydzieł realizmu pozwoli precyzyjnie oceniać. Tak właśnie czyni Zdzisław Pietrasik, gdy w artykule o ekranizacji „Przedwiośnia(POLI-TYKA 48) pisze: „»Przedwiośnie« Żeromskiego jest powieścią o rozczarowaniach pierwszą wolnością (...). Na podobną książkę o 1989 roku już nie czekamy, straciliśmy bowiem nadzieję, że kiedykolwiek zostanie napisana”. Dzieło Żeromskiego jawi się tu jako wzorcowa reakcja literatury na wolność, współczesny brak takiej reakcji – jako klęska.

Jeśli zatem tak wielu tak różnych krytyków powołuje się na realizm, to nie ze względu na polityczną rolę tej estetyki, lecz dlatego, że literatura jest według nich istotnym – a może nawet kluczowym – składnikiem społecznej samowiedzy: proza pokazuje nam bowiem świat od takiej strony, jakiej nie potrafi odsłonić żadna wiedza ścisła, proza mówi nam o nas samych coś, czego nie umie powiedzieć żadna dziedzina humanistyki.

Polityka 51.2000 (2276) z dnia 16.12.2000; Kultura; s. 53
Reklama