Archiwum Polityki

Na koniec wieku

Nagrody historyczne „Polityki” 2000 zostały rozdane. Ceremonia ich wręczenia odbyła się w Pałacu Prezydenckim w toku spotkania z gronem historyków uczestniczących w konferencji na temat etyki zawodu historyka. A oto przegląd prac nagrodzonych.

Dramat polsko-ukraiński

Sporo ostatnio wydawnictw o tematyce polsko-ukraińskiej. To bardzo dobrze. Ta tematyka – zwłaszcza konflikty, walki i wzajemne zbrodnie na pograniczu polsko-ukraińskim – stanowiła tabu przez dziesiątki lat. Co nie oznacza, że nie było publikacji. Były, ale jednostronne, subiektywne, często całkowicie zafałszowane. Wskutek działań cenzury – przede wszystkim. Ale nie tylko, również wskutek niemożliwego bądź utrudnionego (nawet dzisiaj, niestety) dostępu do źródeł oraz – nie ukrywajmy, ma to wielkie znaczenie – jednostronnych doświadczeń życiowych (Polaków i Ukraińców – również emigrantów, zwolenników nowej władzy po obu stronach granicy i zdecydowanych przeciwników), często bardzo bolesnych i tragicznych, które nakładały się na wizję badaczy. Jury Nagród Historycznych „Polityki” zawsze zwracało uwagę na rzetelne prace problemom polsko-ukraińskim poświęcone, stąd nasza nagroda przed sześcioma laty dla prof. Ryszarda Torzeckiego („Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej”). Tegoroczny laureat Grzegorz Motyka („Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943–1948”, Volumen) wychodzi poza II wojnę światową. Przedstawia fazę powojenną, gdy starcia zbrojne toczyły się równolegle do akcji przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej z rubieży południowo-wschodnich zarówno do ZSRR jak i na polskie ziemie zachodnie i północne.

Grzegorz Motyka, badacz młodszego pokolenia, dotarł do wielu nowych źródeł (choć nadal w rosyjskich archiwach niektóre teczki są zapieczętowane). Dokładnie przedstawił militarne aspekty konfliktu polsko-ukraińskiego, przy czym – pamiętajmy – starcia zbrojne to zarówno mordy, które miały doprowadzić (jakże to, niestety, aktualne) do czystek etnicznych, jak i walki formacji partyzanckich z regularnymi oddziałami wojskowymi.

Polityka 51.2000 (2276) z dnia 16.12.2000; Historia; s. 84
Reklama