Archiwum Polityki

W budzie i na smyczy

Bramkarzami piłkarskimi zostają sadomasochiści, perfekcjoniści oraz zwykli szaleńcy. Doświadczenia Jerzego Dudka z ostatnich dwóch tygodni potwierdzają tę tezę.

Zaczyna się już w dzieciństwie. Przy wybieraniu składów na podwórku najlepsi idą do ataku, trochę słabsi do pomocy, a największe patałachy na obronę. Bramki zostają puste albo trafiają do nich ci, którzy nie łapią się nawet na patałachów. Mają stać i nie przeszkadzać w grze. Jeśli przypadkowo odbiją piłkę, to dobrze, jeśli wpuszczą gola, jest się na kim wyżyć.

Potem okazuje się, że bramkarz jest ważny. Czasem obroni karnego, innym razem piłka jakoś tak dziwnie się od niego odbije i nie wpada do siatki, mimo że powinna.

Polityka 50.2002 (2380) z dnia 14.12.2002; Społeczeństwo; s. 98