Archiwum Polityki

Kiwka

Kiedy trzydzieści lat temu grałem w piłkę nożną w reprezentacji Uniwersytetu Warszawskiego pod wodzą trenera Sosnowskiego (lub Sosnkowskiego – lata pamięć mącą), istniało w drużynie pojęcie „kiwki podwórkowej”. Obejmowało ono z grubsza dwa rodzaje zagrań: te, w których cwaniacko, w sposób niewidoczny dla sędziego, przekraczało się przepisy pomagając sobie na przykład ręką, i te, teoretycznie nie łamiące regulaminu, sprzeczne jednak z duchem gry i fair play – choćby celowe trafianie piłką w głowę lub krocze przeciwnika.

Polityka 16.2000 (2241) z dnia 15.04.2000; Stomma; s. 106