Archiwum Polityki

Gorycz olbrzyma

Uśpiony olbrzym – tak w latach PRL nazywano ogromną rzeszę wierzących świeckich. Kościół to byli biskupi, księża, zakonnicy i siostry plus kościelni, organiści i ministranci. Olbrzym zaczął się jednak budzić w epoce Solidarności i po stanie wojennym. Jak grzyby po deszczu powstawały duszpasterstwa środowisk i zawodów. A kiedy przyszła wolność, stanął na nogi. Dokąd idzie?

Sześć lat temu ruchy i stowarzyszenia katolickie, mające już całkowitą swobodę działania, zjechały się po raz pierwszy. Teraz do teatru Roma, sześciu warszawskich kościołów i dwóch sanktuariów przybyło na dwudniowy kongres 3,5 tys. katolickich aktywistów reprezentujących ponad setkę ruchów i zrzeszeń. W ruchach gromadzą się przede wszystkim ludzie szukający wiary bardziej gorącej, bardziej osobiście przeżywanej, w stowarzyszeniach – ludzie niektórych zawodów, którym nie wystarczają ich organizacje światopoglądowo neutralne: dziennikarze, wychowawcy, lekarze, pielęgniarki i położne, kolejarze, wydawcy, działacze sportowi, prawnicy, filmowcy, psychologowie.

Polityka 49.2000 (2274) z dnia 02.12.2000; Wydarzenia; s. 17