Archiwum Polityki

Zadyszka czarnego konia

– Jestem jak Luke Skywalker, atakowany ze wszystkich stron przez całą potęgę imperium – mówi na wiecach senator John McCain. W hollywoodzkich filmach bohater zawsze zwycięża mimo przytłaczającej przewagi wroga. W prawdziwym świecie zwykle wygrywa imperium – tak jak w Karolinie Południowej, gdzie imperium Partii Republikańskiej przeprowadziło udany kontratak.

„Siła jest z nami” – głosił transparent na wiecu gubernatora Teksasu, George’a W. Busha w Columbii po prawyborach w Karolinie. Republikańska starszyzna odetchnęła: w Waszyngtonie wszystko zostanie po staremu. Ulga nie trwała długo – w trzy dni później McCain triumfował w stanie Michigan i Arizonie. Żeby ostatecznie pokonać imperium, senator będzie je musiał przeciągnąć na swoją stronę.

W filmie „Bullworth” amerykański Kongres przedstawiony jest jako cyrk obłudy, gdzie politycy z obu partii publicznie powtarzają frazesy, a w gabinetach opracowują ustawy, które kosztem najbiedniejszych nabijają kieszenie bogatym sponsorom.

Polityka 10.2000 (2235) z dnia 04.03.2000; Świat; s. 38