Archiwum Polityki

No to pogadajmy

Radomski Łucznik znowu zastrajkował. Związkowcy planują manifestację w Warszawie, a dotychczasowe z reguły kończyły się zamieszkami. Samoobrona i Solidarność Rolników Indywidualnych zapowiadają blokady dróg. Nowe ogniska zapalne mogą pojawić się zatem wszędzie. Jednocześnie rządowi stawia się zarzut, iż hołduje on idei państwa, w którym wszystko negocjuje się z władzą. Przebieg konfliktów zależy zaś nie tylko od siły buntu związkowców, ale i od stanowczości rządu podpartej zdolnością prognozowania, umiejętnością mediacyjną i znajomością zasad socjotechniki.

Strajk, demonstracja, pikieta, okupowanie gmachów publicznych czy blokady komunikacyjnych traktów to prawdziwe wyzwanie dla administracji rządowej, która musi dbać z jednej strony o porządek w państwie, a z drugiej – o swój publiczny, polityczny wizerunek, tak ważny przed kolejnymi wyborami. Dlatego rząd toczy z protestującymi grę, w której nie chce przegrać, ale nie chce też głośno triumfować, gdyż upokorzenie związkowców to z reguły początek następnego starcia.

Polityka 8.2000 (2233) z dnia 19.02.2000; Kraj; s. 26