Archiwum Polityki

Bulwar na Powiślu

[dla mało wymagających]

„Leibniz powiada, że wszystko jest dobre na tym najlepszym ze światów. Zdaje się, że nie widział mojej teściowej”. Tak z grubsza biorąc wygląda szampański poziom dowcipu sztuki Erica-Emmanuela Schmitta, zyskującego sławę francuskiego dramatopisarza. „Libertyn” Schmitta to bulwarowa błahostka: rzecz o Diderocie, któremu pisanie haseł do encyklopedii przerywa nieustannie natrętny wianuszek wielbicielek. O moralności mądrzy się cynik i bawidamek – odkrywa Francuz.

Polityka 8.2000 (2233) z dnia 19.02.2000; Kultura; s. 44