Archiwum Polityki

Ujeżdżanie byka

Na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w odstępie zaledwie kilku dni padły rekordy wszech czasów. Podstawowy indeks najpierw przekroczył granicę 21 tys. punktów, a potem zbliżył się do 22 tysięcy. Na parkiecie panuje optymizm połączony z przekonaniem, że prawdziwy szczyt notowań daleko przed nami. Symbolizujący hossę byk chyba na dłużej wypłoszył niedźwiedzia. Giełdzie od dawna potrzebny był jakiś sukces i wreszcie go ma.

Przez minione dwa lata giełda, mimo kilkunastu dużych prywatyzacji spółek Skarbu Państwa, w zasadzie wegetowała. Indeksy, pomijając rutynowe falowanie, niewiele się zmieniały. Podobnie było z liczbą zleceń i średnimi obrotami, które rzadko przekraczały 180 mln zł na sesję. Zarządy coraz większej liczby  prywatnych i państwowych firm zaczęły dochodzić do wniosku, że obecność na giełdzie przynosi coraz mniej korzyści, a przysparza coraz więcej kłopotów.

Polityka 8.2000 (2233) z dnia 19.02.2000; Gospodarka; s. 60