Archiwum Polityki

Samotnicy mają głos

Oto dobra nowina dla widzów, którzy stracili nadzieję, że kino pokaże coś poza cyrkowymi wyczynami elektronicznymi: weszły do repertuaru trzy pozycje niezależne, ryzykowne i autorskie. Co więcej, okazuje się, że to właśnie one podejmują problemy naszych czasów, nie owa produkcja szerokorynkowa i oficjalna, która jakoby powinna się nimi zajmować.

„Prosta historia” jest to robota Davida Lyncha, czołowego eksperymentatora ekranu amerykańskiego, którego serial „Miasteczko Twin Peaks” został określony przez branżowy magazyn „Variety” jako „najbardziej obłędny, jaki kiedykolwiek dostał się do TV”. Otóż tym razem Lynch daje film zaskakująco skromny, ostatnia rzecz jaka, wydawałoby się, może pasować do tego dzikiego awangardzisty. Stary farmer przeszło 70-letni, reumatyk posługujący się dwiema laskami, siada na kosiarkę rolniczą o szybkości 8 km na godzinę i odbywa na niej podróż pięciuset kilometrów, by odwiedzić brata, z którym pokłócił się 10 lat temu, ale który się rozchorował.

Polityka 5.2000 (2230) z dnia 29.01.2000; Kultura; s. 52