Archiwum Polityki

„Płot z ostrym szpicem”

Na olsztyńskim osiedlu wojskowa wspólnota mieszkaniowa odgrodziła się płotem od komunalnych kamienic. Czy to bogaci odgrodzili się od biednych? Co jest ważniejsze: normy administracyjne czy normy moralne? Dlaczego w ogóle odgradzać się od innych? Oprócz ludzi z Olsztyna po dwóch stronach płotu stanęli czytelnicy w internetowej dyskusji wywołanej reportażem (Polityka 38).

Płot popieram, gdyż jest to dla ludzi ceniących spokój jedyny sposób, aby się uwolnić od hałaśliwego, żulerskiego sąsiedztwa. Absurdalnymi dla mnie są zarzuty mieszkańców kamienic, że płot jest zaostrzony na końcach i łatwo się nadziać przy pokonywaniu go. Płoty na całym świecie budowane są przecież właśnie po to, aby przez nie NIE przechodzić. A jeśli już ktoś ośmieli się to zrobić, zadaniem zaostrzonej końcówki jest nic innego jak właśnie wbić się śmiałkowi w d...ę.

Macu

 

Uważam, że jeśli plac wokół bloków jest własnością mieszkańców, to mogą się grodzić czym chcą – jest to ich teren i innym wara od niego!

Polityka 42.2000 (2267) z dnia 14.10.2000; Listy; s. 90