Archiwum Polityki

Czterdzieści ton

Jeszcze nie rozjechały się tiry blokujące przejście graniczne w Cieszynie, a już uformowała się wielokilometrowa kolejka w Świecku. Tam jeszcze trwały rozmowy, kiedy zanosiło się na blokadę w Chyżnem. Ta forma protestu okazuje się modna, bo skuteczna: czterdziestotonowych ciężarówek nie rozpędzi się ani armatkami wodnymi, ani gazem łzawiącym. Trzeba negocjować – chociaż kierowcy mówią, że to i tak niewiele da.

Granice krajów kiedyś nazywanych socjalistycznymi okazały się zupełnie nieprzygotowane do nowych porządków. Dawniej miały bronić spoistości obozu, teraz winny sprzyjać rosnącej wymianie handlowej. Dawniej celnik miał wyłowić z bagażu wywożoną kiełbasę czy przywożoną nielegalną bibułę, niewiele obchodziła go „braterska wymiana”. Teraz ma do czynienia z tysiącami niezależnych podmiotów, handlujących czym chcą i z kim chcą. Ale dawniej miał władzę, i teraz też.

Według niezbyt zgodnych relacji konflikt w Cieszynie narastał od paru dni: zdaniem polskich kierowców Czesi oglądali telewizję, zamiast odprawiać ciężarówki, a na domiar złego kazali płacić po 130 koron za wjazd na ciasny plac, gdzie oczekuje się na odprawy.

Polityka 41.2000 (2266) z dnia 07.10.2000; Kraj; s. 24