Archiwum Polityki

Kostucha jak malowana

Z realizacją tej wystawy – jak przyznała szefowa muzeum Zofia Gołubiew – zwlekano kilka lat, a wernisaż przesuwano kilka razy. Bo choć współczesne media wręcz nieprzyzwoicie zbanalizowały śmierć (katastrofy, wojny, wypadki drogowe), to równocześnie samo umieranie jest tematem tabu, wstydliwie omijanym przez wszystkich. Słusznie więc obawiano się, czy widzowie zaakceptują tak wielką jednorazową dawkę sztuki wanitatywnej.

Zrezygnowano z początkowych ambitnych planów stworzenia cmentarnej panoramy w dziejach całej polskiej sztuki i zatrzymano się na ostatnich dwóch stuleciach. Jednak i to wystarczy, by najbardziej nawet beztroskiego widza szybko zamienić w pogrążonego w myślach o rzeczach ostatecznych filozofa-amatora. Tym bardziej że autorka wystawy Anna Król zabrała się do dzieła z odpowiednim do powagi tematu skupieniem i dokładnością, a przede wszystkim z wielką ambicją pokazania wszystkiego, co się tylko ze śmiercią kojarzy.

Polityka 40.2000 (2265) z dnia 30.09.2000; Kultura; s. 52