Archiwum Polityki

Szklenie szklanych domów

Tego dnia Pan Antoni przyszedł na seans towarzyski do nieistniejącej już dziś kawiarni dość wzburzony. Co się stało? Znany reżyser zwrócił się do niego z propozycją, by zechciał zagrać siebie sprzed lat. Zamierzał bowiem w planowanym właśnie filmie pokazać Ziemiańską. I jej bywalców. To że minęła epoka, w ogóle mu nie przeszkadzało.

– Mistrzu – mówił kuszącym szeptem – co to dla mistrza. Będzie stolik, kawa, ciacho – atrapa albo prawdziwe, do wyboru. Ktoś wchodzi, ktoś wychodzi.

Polityka 39.2000 (2264) z dnia 23.09.2000; Groński; s. 101