Archiwum Polityki

Miasto szajbusów

Pan Grajek zaczyna swój koncert najczęściej przed południem. Wódz rozbiera się do naga w porze obiadu, a Szajbus zaczyna krzyczeć o w pół do piątej. Tylko Pani Kwiaciarka z fiołkami pojawia się na starych ulicach dopiero po „Wiadomościach”.

Kraków nie zawsze bywa wielką spoconą masą o twarzy jednodniowego turysty. Czasem jest wielopostaciowy i szalony.

Pan Grajek

Pan Grajek jest niewidomy. Wzrok stracił zaraz po wojnie, od niewypału. Z renty ciężko dziś wyżyć, więc Grajek zakotwicza się przy ulicy Szewskiej. Co dzień rano wyjmuje dziecinną bałałajkę. Kupił ją, jak twierdzi, na Białorusi. Wyjmuje bałałajkę, nuci przez chwilę skomponowaną właśnie melodię i przekłada ją na instrument. Melodia – wielogodzinna – składa się z jednego akordu.

Polityka 39.2000 (2264) z dnia 23.09.2000; Na własne oczy; s. 108