Archiwum Polityki

Czekam na Pilcha

Wasz stały felietonista Jerzy Pilch ma za nic jakąkolwiek systematyczność, czym systematycznie wywołuje u mnie ogromną frustrację. Frustracja pojawia się najczęściej w środowe poranki i skokowo osiąga poziom ekstremalny. Kiedy drżącymi rękami otworzę spis treści i zauważę, że Pilcha znowu nie ma, to mam ochotę obrócić się na pięcie i zwrócić w kiosku „niepełnowartościowy” towar. Następnie pod wpływem lektury nowego numeru napięcie nieco opada, lecz nie gaśnie, a smak goryczy i rozczarowanie pozostają.

Polityka 37.2000 (2262) z dnia 09.09.2000; Listy; s. 41