Archiwum Polityki

Płacz na daczy

Zwykle bywa tak: najpierw nieznani sprawcy włamują się do domku letniskowego albo nawet do kilku domków naraz. Następnie przyjeżdża komisja dochodzeniowa z powiatowej policji. Odjeżdżając komisja nie kryje, że z powodu braku jasnych tropów sprawcy raczej pozostaną nieznani. Właściciel letniska podejrzewa o włamanie ludność z pobliskiej wsi i montuje drzwi z blachy. Przy następnej bytności znajduje drzwi rozprute, a w daczy ślady pobytu obcych. Przyjeżdża komisja dochodzeniowa z powiatu i nie kryje, że z powodu braku jasnych tropów...

Dwadzieścia osiem lat temu Biolog nabył działkę na terenie Bolimowskiego Parku Krajobrazowego na obrzeżach Skierniewic i postawił na niej chałupę nawiązującą stylem do góralskich. Był to okres wczesnego Edwarda, właśnie rozpoczynała się moda na daczowiska i Biolog obserwował trwający do dziś proces zarastania okolicznych lasów letnimi domkami mieszczuchów z ówczesnej klasy średniej, od pracownika naukowego po robotnika z kwalifikacjami. Tak ucieleśniała się powszechna potrzeba wypoczynku na świeżym powietrzu.

Polityka 37.2000 (2262) z dnia 09.09.2000; Społeczeństwo; s. 77