Archiwum Polityki

Pół wieku bez kuzynów

Budując przed 150 laty wieś na Bukowinie, polscy i niemieccy osadnicy wspólnie postawili pośrodku kościół. Aż do wybuchu II wojny światowej połowa nabożeństw prowadzona była tu po polsku, druga po niemiecku. W Pojanie Miculi – małej wiosce karpackiej – Polacy mieszkają do dzisiaj. Może mało kto pamiętałby o nich, gdyby nie śpiewali polskich piosenek, tych samych od ponad stu lat. Współcześni Polacy z Polski po raz pierwszy usłyszeli je 10 lat temu w Jastrowiu.

Po wojnie na ziemiach zachodnich osiedliły się „Rumuny” i „Cygany”. Takie przezwiska od miejscowych zyskali ci, którzy przybyli tu z Bukowiny (podzielonej tymczasem między Ukrainę i Rumunię). Do dzisiaj są inni dla większości mieszkańców Jastrowia, Piławy Dolnej czy Brzeźnicy, mimo że dawno pochowali w skrzyniach góralskie stroje i prawie nie mówią bukowińską gwarą. – Na początku było trudno. Inaczej mówiliśmy, mężczyźni chodzili w kapeluszach, a kobiety w szerokich spódnicach, chustach i nosiły długie warkocze – wspomina Franciszka Drozdek.

Polityka 35.2000 (2260) z dnia 26.08.2000; Na własne oczy; s. 100