Archiwum Polityki

Wrota piekieł

To największa płonąca hałda w Europie. Ma prawie 100 m wysokości, rozłożyła się na 30 hektarach i waży 17 mln ton. Nazywa się Skalny, choć kiedyś dzieci – po obejrzeniu „Niekończącej się opowieści” – nazywały górę Morla. Ta Morla nie jest jednak dobra. Nawet domowe kozy, które przecież zjedzą wszystko, nie chcą się paść u jej podnóża. Dymi, smrodzi, kurzy, cuchnie, zieje ogniem – zatruwa wodę, pola, drzewa i ludzi. Leży w środku Łazisk – kilometr od dwupasmówki łączącej Katowice z Ustroniem i Wisłą. Ten przemysłowy śmietnik, symbol degradacji śląskiej ziemi, żyje po swojemu. Kaprysi. Przy wysokim ciśnieniu bierze głęboki wdech, zasysa powietrze, przy niskim wydziela masy tlenku węgla, dwutlenku siarki, tlenku azotu. Te wydechy są przekleństwem dla połowy Śląska.

Tlen potrzebny jest dla piekielnych płuc – hałda w środku płonie. Już metr pod powierzchnią temperatura sięga kilkuset stopni. Po niektórych ulewach bywają noce, kiedy Skalny przypomina gigantyczny cmentarz we Wszystkich Świętych. Z każdej szczeliny wypełzają języczki ognia.

– Gdyby tylko płonęła, to dałoby się jeszcze wytrzymać, ale ona nas truje, zasypuje popiołem i wszystko paskudzi – mówi mieszkaniec górniczych familoków przy ulicy Zwałowej. – Od lat chodzimy z podaniami po wszystkich urzędach, żeby pomogli nam stąd uciec.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Na własne oczy; s. 108