Archiwum Polityki

Kasa do kasy

Gdzie zwalniają, mówił Lejzorek Rojtszwaniec, tam będą przyjmować. Gdzie kroją, tam będą sklejać. U progu przemian ustrojowych podzielono moloch NBP na dziewięć samodzielnych banków. Lada dzień ostatnie z nich ulegną połączeniu. Przebrzmiało hasło „małe jest piękne”. Dziś częściej słyszymy, że „duży może więcej”.

Fuzje (po angielsku mergers) to bynajmniej nie polski wynalazek. Wielomiliardowe transakcje przejęć przyjaznych i wrogich przetaczają się ponad granicami państw, budząc zachwyt ekonomistów i bankierów (bardzo zwiększają ROE, czyli zwrot na kapitale), a protesty lewicy i zielonych (żaden rząd nie kontroluje biznesu, raczej już na odwrót). I chociaż rozmiary rodzimych fuzji bankowych są stosunkowo skromne, słychać w nich echo i widać cień wielkiego świata.

Polityka 44.2000 (2269) z dnia 28.10.2000; Gospodarka; s. 76