Archiwum Polityki

Raz, a dobrze

Ile prezentów, które znajdziemy pod choinką, za rok, dwa skończy swój żywot w śmietniku? Od zapalniczek i długopisów po nienaprawialne żelazka – otacza nas coraz więcej przedmiotów jednorazowego użytku. To efekt chłodnej kalkulacji producentów, którzy chcą sprzedawać i zarabiać coraz więcej.

Nasza wigilijna opowieść o jednorazówkach zaczyna się jesienią 1948 r. na podparyskim lotnisku Le Bourget. 34-letni Francuz Marcel Bich otula się szalem, który chroni go przed podmuchami zimnego wiatru. Zna dobrze to lotnisko – w czasie wojny służył tu jako mechanik. Nasłuchał się wtedy narzekań pilotów na zawodny sprzęt – chronometry, radia, a nawet wieczne pióra, które na dużych wysokościach odmawiały posłuszeństwa tak, że nie dało się nic wykreślić na mapach.

Polityka 51.2006 (2585) z dnia 23.12.2006; Gospodarka; s. 50