Archiwum Polityki

Malinowe kochanki

Latem 1917 r. Bolesław Leśmian, będąc z wizytą u rodziny w Iłży, spotkał Dorę Lebenthal. Zakochał się bez reszty, od pierwszego wejrzenia. 40-letni poeta miał wówczas żonę i kochankę. Z żadną nie zerwał, te trzy kobiety będą z nim związane do końca życia. We trzy staną nad jego grobem. Ale to dla Dory napisał „Malinowy chruśniak” – najpiękniejszy cykl erotyków w poezji polskiej.

Można przypuszczać, że iłżański ogród, w którym Dora i jej poeta zrywali maliny, z czasem znajdzie się między wileńską celą Konrada a krzemieniecką Górą Bony, i stanie się – jednym z kilku świętych miejsc poezji polskiej” – pisze Jarosław Marek Rymkiewicz w książce „Leśmian. Encyklopedia”. Malinowy chruśniak rósł na zboczu góry zamkowej, w sadzie owocowym, przy wiklinowej altanie. U podnóża góry stoi biały dom, dziś podniszczony i pokryty eternitem.

Polityka 51.2006 (2585) z dnia 23.12.2006; Społeczeństwo; s. 126