Archiwum Polityki

Kto ciągnie, a kto pcha?

Lista 500 powinna być towarem dostępnym tylko na receptę, a przynajmniej powinna być opatrzona wielkim ostrzeżeniem na temat groźnych skutków lekkomyślnej lektury. Nie chodzi o to, że jest nieprawdziwa albo że pokazuje jakąś straszną prawdę o polskiej gospodarce. Chodzi o to, że jeśli Listę 500 weźmie do ręki czytelnik nieprzygotowany, może doznać wstrząsu.

No bo jak to jest? Od 15 lat prywatyzujemy gospodarkę, a tymczasem większość miejsc w czołówce listy zajmują nadal przedsiębiorstwa państwowe, a w najlepszym przypadku spółki akcyjne, w których większość udziałów ma Skarb Państwa. Jeśli ktoś odetchnie z ulgą, że może jednak nie jest aż tak źle, bo w końcu największym polskim przedsiębiorstwem jest firma prywatna – radzę przypomnieć sobie, o którą spółkę chodzi. Oczywiście o Orlen, który może nawet na papierze nie należy już do państwa, ale dziwnym zbiegiem okoliczności nasi politycy jakoś faktu tego nie przyjmują do wiadomości.

Dodatki 17.2005 + Polityka. Pięćsetka Polityki. Lista największych polskich przesiębiorstw (90083) z dnia 30.04.2005; s. 28