Archiwum Polityki

Zaspanie, które wstrząsnęło Polską

W niedzielę 23 października, w dniu drugiej tury wyborów prezydenckich, w Legnicy zaspał palacz Jan B., co wstrząsnęło całą Polską, a zwłaszcza ramówkami telewizyjnymi. Ponadto pokazało się, że w naszym kraju mało kto mieszka tam, gdzie mieszka, oraz ma ten telefon, który ma.

Twardy sen Jana B. spowodował opóźnienie otwarcia o prawie 25 minut lokalu Obwodowej Komisji Wyborczej nr 39 mieszczącego się w siedzibie Ligi Obrony Kraju u zbiegu ulic Piastowskiej oraz Żwirki i Wigury w Legnicy. Nie dowiedziałaby się o tym cała Polska, gdyby Komisja nie podjęła uchwały o przedłużeniu czasu otwarcia lokalu wyborczego o 25 minut i nie przekazała jej do Okręgowej Komisji Wyborczej, a ta do Państwowej Komisji Wyborczej. W tej sytuacji PKW zmuszona była przedłużyć ciszę wyborczą o te 25 minut. Co z kolei spowodowało konieczność dokonania zmian w tzw. ramówkach stacji telewizyjnych transmitujących na żywo finał wyborów prezydenckich. O godz. 20.01 nie można było pokazać wstępnych sondażowych wyników wyborów, na które – jak zapewniali prezenterzy – czekała cała Polska. Ponadto atrakcyjność reklam emitowanych tuż przed godziną zero gwałtownie spadła. I to właśnie oznaczało prawdziwe poważne konsekwencje. Przynajmniej z pierwszych reakcji stacji telewizyjnych wynikało, że wydarza się oto katastrofa.

Katastrofę można było przewidywać od piątku 21 października,

kiedy to PKW rozesłała do okręgowych komisji faks z prośbą o niezwłoczne informowanie o przerwach, przedłużaniu lub odroczeniu głosowania, jednocześnie informując, że gdziekolwiek opóźnienie się zdarzy, ogólnopolska cisza wyborcza będzie przedłużona. Do tej pory nie przedłużano, nawet w sytuacji zgonu głosującego (dwa takie przypadki w ostatnich latach) lub fałszywego alarmu bombowego (jeden przypadek, Wałbrzych).

W tenże piątek nastąpił też odbiór lokalu OKW nr 39 w Legnicy, podczas którego ustalono, że w dniu głosowania Jan B., palacz, ma się stawić w budynku o godz. 4.00, aby go przygotować, a „w szczególności zapewnić ciepło”. Jan B. (47 lat) wykonywał tę pracę społecznie, bo w niedzielę LOK zawsze jest zamknięta.

Polityka 44.2005 (2528) z dnia 05.11.2005; Społeczeństwo; s. 100
Reklama