Archiwum Polityki

Straty ludzkie

Zwykle nie lubią tych słów: inwalida, kombatant, weteran. Wolą: nie do końca sprawny, który chce coś jeszcze w życiu robić. Irak miał im dać pieniądze, życiową stabilizację. Zabrał prawie wszystko.

Marcin Maludziński z Elbląga, rocznik 1971, zmiana III.

9 lipca 2004 r. odwiózł córki Patrycję i Martynę na kolonie. 12 lipca od rana pakował się. Sprawdził, czy ma olejek z wysokim filtrem (nie po to, by się opalać, co oczywiste, lecz po to, by się nie spalić), środki do dezynfekcji rąk, antygrzybicze i na owady. Z żoną trochę milczeli, trochę się przytulali. Żona Barbara wyjazdowi była przeciwna. Marcin Barbarze tłumaczył: na wojnie do karetki się nie strzela.

Polityka 45.2005 (2529) z dnia 12.11.2005; Kraj; s. 36