Archiwum Polityki

Siedem żyć

Minęły cztery miesiące od głośnego samosądu we wsi Włodowo na Mazurach. Siedmiu ludzi oskarżonych o zabójstwo mężczyzny terroryzującego okolicę czeka na rozprawę, będą ich bronić najlepsi adwokaci. Tymczasem okolica huczy od pogłosek, że ofiara żyje. Raz po raz ktoś widuje Józefa C., zwanego Ciechankiem, jak krąży po okolicy ubrany w białą koszulę i garniturowe spodnie w kant.

O Ciechanku mówią w Brzydowie i Włodowie, że był jak kot o siedmiu życiach, trudny do życia i trudny do zabicia, a teraz za każde z jego siedmiu żyć siedzi w areszcie jeden niewinny człowiek. Już, bywało, mężczyźni wracali do domu pokrwawieni, po bójkach, mówili żonom: Teraz już Ciechanek, psi syn, nie żyje; brali szpadel, żeby go zakopać, a on znikał.

Wiosną zeszłego roku Włodowo i Brzydowo obiegła wiadomość, że Ciechanka zabili w więzieniu, konkretnie kucharz go zabił chochlą od zupy przy wydawaniu obiadu.

Polityka 45.2005 (2529) z dnia 12.11.2005; Na własne oczy; s. 116