Archiwum Polityki

Zimna krew

Nadzieja powraca ze słońcem – napisał Juvenal. Dziś by już tak nie napisał. Słońce, słoneczko właściwie przeniosło się na plakaty i billboardy. Tam świeci od świtu aż do zmierzchu karier partyjnych liderów. Nadzieja... Częściej słychać jęki:
– Cholera, żyć mi się nie chce.
– A jak już umrzesz, to cię rozbawi? – wraca odzywka świadka tych gorzkich żalów.

Coraz więcej wśród nas aniołów. Na ogół są to anioły zagłady. Czytam, że o poprawę obyczajów walczy stowarzyszenie Katon. Znamy z robótek śledczych Katona Młodszego. Katon Starszy udziela wywiadów, wcielony w postać Jarosława Kaczyńskiego. W „Gazecie Polskiej” Katon Starszy zapowiedział: „Oni wiedzą, że PiS naprawdę im zagraża, że jeśli dojdziemy do władzy, zrobimy z nimi porządek. Wiedzą, że mamy mocnego kandydata na prezydenta...”.

Jak wygląda robienie porządku przez cieciów na ochotnika? Miotły wymiatają się same. Mocny kandydat na prezydenta to ani chybi on, Jarosław. Tylko co to będzie za prezydentura bez Pierwszej Damy? Ludzie przywykli: przy piastunie najwyższego urzędu pojawia się ktoś, kto ociepla atmosferę, uśmiecha się do artystów, otula koafiurę czarną chustą odwiedzając Watykan. Kot dachowiec z odzysku w pobliżu silnej ręki mocnego prezydenta tego wszystkiego nie załatwi, kwaśne mleko się rozleje. Po zrobieniu porządku (wiadomo z kim) bałagańczyk nastanie identyczny jak w Warszawie, zarządzanej przez bliźniaka, Lecha I. Katonów dwóch to za mało. Skąd jednak brać społeczników?

– Proszę nie podwyższać mi pensji, bo wtedy na moje miejsce wciśnie się jakiś dworak! – powiada frajer w anegdocie.

Kogo dzisiaj stać na wygłoszenie podobnej kwestii? Łatwiej o chucpiarzy – zapowiadają raj na ziemi, byle wpuścić ich do sadu, gdzie jabłuszka.

Polityka 24.2003 (2405) z dnia 14.06.2003; Groński; s. 93
Reklama