Archiwum Polityki

Pielgrzymka w najwyższym porządku

Grupa składa się z kilkuset osób. Jeżeli zbytnio się rozrasta, szefowa zapisów kieruje do innych. Grupy powinny być podobnej wielkości. Pięciotysięczna Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna podzielona jest na 4 legiony, każdy wędruje nieco inną trasą, żeby nie obciążać tej samej okolicy. Pielgrzymka to także struktura, instytucja z wewnętrznym porządkiem.

Na czele idzie znaczek. Znaczek to jest zarówno samo insygnium (herb grupy na drążku) jak i osoba, która je niesie. W ogóle w pielgrzymkowym słowniku nazwy mają tendencję do rozlewania się z przedmiotów na ludzi.

W pierwszym szeregu za znaczkiem idą: brat tempak, który nadaje tempo marszu, oraz drut, czyli przewodnik. Druty wiedzą wszystko: gdzie posiłek, o której nocleg. Nie należą do grupy, są formacją na szczeblu całej pielgrzymki. Mają własną łączność, krótkofalówki z antenkami (stąd nazwa druty; raz drutem była siostra, więc nazwano ją szprychą), a niektórzy mają słuchaweczki w uszach jak BOR.

Polityka 31.2003 (2412) z dnia 02.08.2003; Na własne oczy; s. 92