Archiwum Polityki

Koalicja konformistów

Andrzej Lepper próbuje przejść do jakiejś ofensywy. Na ślepo szukając punktu zaczepienia. Nie chcąc utracić poparcia Radia Maryja, jednym głosem z Ojcem Dyrektorem broni arcybiskupa Wielgusa. Wraca do zapomnianej i coraz bardziej anachronicznej retoryki o rozkradaniu majątku narodowego w ostatnich latach. Wzywa do protestów wobec polityki rolnej, za którą jako minister rolnictwa sam odpowiada. I nadal woła, że wszystkiemu winny jest Balcerowicz. Lepperowi grunt pali się pod nogami i jest zupełnie zależny od woli Jarosława Kaczyńskiego, który go coraz mniej potrzebuje. Wybór Sławomira Skrzypka na prezesa NBP był jednym z ostatnich momentów, gdy głosy posłów Samoobrony i LPR były dla premiera ważne. Może przydadzą się jeszcze przy wyborze kolejnych członków Trybunału Konstytucyjnego, ale najwyraźniej pomysł politycznego opanowania TK stracił atrakcyjność, gdyż jego przeprowadzenie jest wątpliwe.

Teraz premier musi policzyć zyski i straty wynikające z dalszego trwania tej koalicji. Jest to niewątpliwie koalicja dość wygodna, bo nie ma w niej stosunków partnerskich, są wasale, którzy tylko od czasu do czasu awanturami próbują coś wymusić. Gdy nie ma ważnych głosowań, nie ma okazji do wymuszania.

Być może w tym nadzieja premiera na uspokojenie sytuacji, na unikanie żenujących targów o stanowiska i pieniądze, jakich byliśmy świadkami przy okazji wyboru prezesa banku centralnego, i na ostateczne zmarginalizowanie obu wasali, których diagnozy i recepty były podobno tak zachęcające, że tylko z nimi można było budować tę tak zwaną IV RP. Nawet za cenę tak daleko idących kompromisów moralnych, że ideę nowego państwa ze szczętem skompromitowały. Jak się bowiem okazało, granica kompromitacji – według PiS – jest ruchoma i można ją dowolnie przesuwać, a moralne standardy zmieniają się wedle politycznych potrzeb.

Polityka 3.2007 (2588) z dnia 20.01.2007; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 16
Reklama