Archiwum Polityki

Vivat Przybyszewski!

Kiedy w noc sylwestrową zadzwoniłem do Wieśka, przyjaciela z Kościeliska, okazało się, że życzeń złożyć mu nie mogę, gdyż ma kaprys witać nowy rok na jakowejś perci (osobiście znam tylko Orlą, ale okazało się, że chodzi o inną i w ogóle perci ci u nas dostatek). Cóż było robić, zadzwoniłem pierwszego stycznia po południu i po odwaleniu obrzędowych formułek zaczęliśmy sobie opowiadać, jak to było na perci.

Używając liczby mnogiej jestem najzupełniej ścisły, gdyż wprawdzie on był na perci, a ja nie byłem, ale zmyślaliśmy równo.

Polityka 3.2007 (2588) z dnia 20.01.2007; Stomma; s. 95
Reklama