Archiwum Polityki

Wolę nadwrażliwą policję

Profesor Wiktor Osiatyński ma świętą rację mówiąc [„Zero pobłażania”, POLITYKA 5, dot. walki z przestępczością – red.], że „nie ma nic szkodliwszego niż pojęcie znikomej szkodliwości społecznej przestępstwa”. A ta „znikomość” zagościła u nas na dobre. To już nie tylko strata 100 zł jest nieszkodliwa. Dla większości naszego społeczeństwa nieszkodliwe jest wypicie truskawkowego winka na ławce przy szkole, łamanie drzewek w parku, wysikanie się za kioskiem Ruchu, a dla polskich filmowców zupełnie niegroźna jest korupcja.

Polityka 19.2003 (2400) z dnia 10.05.2003; Listy; s. 82
Reklama