Archiwum Polityki

Największa bitwa po wojnie

Saddam kazał im walczyć do końca. I fedaini Saddama będą umierać za wodza. Ale czy reszta narodu też gotowa jest umrzeć za reżim w agonii? Bo to już agonia – Amerykanie są w Bagdadzie; Brytyjczycy weszli do Basry. Kto teraz będzie rządził Irakiem?

W Umm Kasr Brytyjczycy przyjmują zgłoszenia do pracy w porcie. Chętnych nie brakuje; uśmiechnięci Irakijczycy ustawiają się w ogonkach do rejestracji i badania lekarskiego. Rosną szeregi jeńców wojennych – co najmniej 6 tys., może nawet dziewięć. Amerykanie i Anglicy wierzą, że wrócą do domu. W przerwach między akcjami bojowymi grają w kosza lub w nogę, czasem z Irakijczykami. Wzywają pomoc do rannych cywili, rozdają jedzenie i butelki z wodą – najcenniejsze dobro w trzecim tygodniu wojny.

Polityka 15.2003 (2396) z dnia 12.04.2003; Temat Tygodnia; s. 20