Archiwum Polityki

Rezerwowy oskarżony Lewandowski

Po raz kolejny rozpoczął się proces Janusza Lewandowskiego, byłego ministra przekształceń własnościowych w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej, oskarżonego o nieprawidłowości podczas prywatyzacji dwóch krakowskich spółek Skarbu Państwa: Techmy i KrakChemii. Obok Lewandowskiego na ławie oskarżonych zasiedli przedsiębiorcy uczestniczący w tamtej prywatyzacji: Andrzej G., Henryk K. i były minister przekształceń własnościowych w rządzie Jana Olszewskiego – Tomasz G.

Pierwszy proces rozpoczął się w 1997 r. Lewandowski uważa, że zarzuty przeciwko niemu wzięły się z osobistych antypatii jednego z prokuratorów, powiązanego z KPN. W 2000 r. krakowski Sąd Okręgowy umorzył sprawę z powodu chroniącego Lewandowskiego immunitetu poselskiego, ale po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, zezwalającego na kontynuowanie procesów karnych wszczętych przed uzyskaniem przez posła immunitetu, krakowska prokuratura znowu zajęła się sprawą.

Od początku procesu tylko nazwisko Lewandowskiego pojawia się w pełnym brzmieniu. – Jestem wygodny. Traktuje się mnie jak rezerwowego oskarżonego, ponieważ od początku byłem ucieleśnieniem wszelkiego zła zapoczątkowanego reformami Balcerowicza – uważa poseł Lewandowski. – To dla mnie upokarzające, że muszę stawać przed sądem. W PRL to było honorem, teraz to zwykłe nękanie. Lewandowski nie przyznaje się do winy. Uważa, że krakowską prywatyzację przeprowadzono sprawnie, a jej głównym celem było wprowadzenie polskiego kapitału.

Polityka 17.2003 (2398) z dnia 26.04.2003; Ludzie i wydarzenia; s. 12
Reklama