Archiwum Polityki

Głosy i glosy

Saakaszwili ma mój numer telefonu i zawsze może do mnie zadzwonić.
George Bush
prezydent USA
Tańcem, śpiewem i wyśmienitą ucztą podjęli Gruzini prezydenta Busha w stolicy kraju, Tbilisi. Na plac Wolności przyszło ponad 150 tys. osób, trzy razy tyle, ile się spodziewano. Co drugie zdanie było nagradzane oklaskami. Nawet sam Bush zaskoczony był tak gorącym przyjęciem. Prawdziwy aplauz wywołały słowa o konieczności „poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej Gruzji”, z wyraźną aluzją w stronę Moskwy.

Polityka 20.2005 (2504) z dnia 21.05.2005; Świat; s. 50
Reklama