Archiwum Polityki

Bydgoski spleen

++

Zespół Variete widziałem po raz pierwszy na scenie festiwalu w Jarocinie w 1985 r., czyli 20 lat temu. Bydgoska grupa kojarzona była wtedy z tak zwaną zimną falą i mianowana polskim odpowiednikiem Joy Division. Największe wrażenie robił chyba głos wokalisty Grzegorza Kaźmierczaka – mocny, głęboki, dobrze dostosowany do mrocznej muzyki. Potem zespół robił swoje, koncertował, nagrywał, a w końcu związał się z bydgoskim klubem Mózg, promującym rodzimą neoawangardę.

Polityka 20.2005 (2504) z dnia 21.05.2005; Kultura; s. 63
Reklama