Archiwum Polityki

Mit Uncle Joe

Uncle Joe, czyli Wujaszek Józio, to Józef Stalin. Dziś czytamy ze zdziwieniem, jeśli nie z przerażeniem, pochwały, jakie znajdujemy pod adresem tego zbrodniarza w literaturze amerykańskiej i brytyjskiej, w dokumentacji lub wspomnieniach mężów stanu i dyplomatów. Skąd się wziął ów mit?

Syn prezydenta Roosevelta Elliot napisał w książce o swoim ojcu, że po pierwszym spotkaniu Franklina Delano ze Stalinem spytał ojca o wrażenia, jakie odniósł:
„– Jak określasz go jako człowieka?
– Jest masywny. Mówi przekonywająco, nie spiesząc się bardzo, pewny siebie, spokojny. Niewątpliwie wywiera niezatarte wrażenie.
– Spodobał się tobie?
Skinął głową z wyraźną aprobatą”.

Sam Elliot Roosevelt tak scharakteryzował szefa rządu radzieckiego: „Mimo spokojnego, głębokiego, opanowanego głosu i niskiego wzrostu miał w sobie niezwykły, dynamiczny wprost rozmach.

Wydania specjalne Tajemnice Końca Wojny (90096) z dnia 26.04.2005; s. 56