Prosta trumna z cyprysowego drewna na środku placu św. Piotra. Samotna, choć przecież w uroczystości biorą udział miliony. I niewielka, choć spoczywa w niej największy ze współczesnych. Może to właśnie ten obraz z tysięcy, jakie zostały utrwalone w ciągu ostatnich dni, zapisze się najtrwalej w ludzkiej pamięci?
Rzym żegnał Jana Pawła II podniośle. Ale nie było to jedyne miejsce, w którym odbywał się pogrzeb. Uroczystość rozprzestrzeniła się na świątynie i place wielu krajów, a Polskę to już na pewno objęła całą. Wyciszoną w piątkowe przedpołudnie jak nigdy, skupioną w kościołach i na błoniach, przed ulicznymi telebimami i domowymi telewizorami. Tego ranka mogło się wydawać, że globalna wioska świat uczestniczy w globalnej mszy.
Na samym początku rzymskiej ceremonii porywisty wiatr zaczął odwracać karty przygotowanej do liturgii Księgi. Papież pewnie powiedziałby z uśmiechem, że to Duch Święty. Wszystko sprzyjało sugestywności obrazów z całego wielkiego tygodnia. Może o to właśnie chodziło? Żebyśmy zapamiętali, że działa się historia.