Około stu głów państw i rządów na pogrzebie Papieża – największym, jak napisano, pogrzebie w dziejach świata. Dla wielu polityków to zaszczytny obowiązek pożegnania Autorytetu, który wyrósł wysoko ponad swoje czasy, raczej nie rozpieszczające formatem mężów stanu; dla innych – raczej protokolarna powinność. Czy chociaż niektórym towarzyszyły w tej podróży wyrzuty sumienia? Politycy, słuchając innych polityków czy w ogóle postaci, z których głosem trzeba się liczyć, nader często słyszą tylko to, co chcą usłyszeć, traktują te wypowiedzi doraźnie, instrumentalnie. Biorą jedynie to, co pasuje do doktryny, odpowiada bieżącym interesom. Tymczasem Papież (prawie) wszędzie chętnie przyjmowany, nawet na Kubie, bywał bardzo trudnym partnerem. Głosił prawdy twarde, które mogły być niewygodne i dla władców opresyjnych reżimów, i dla przywódców demokracji: o prawach człowieka, potrzebie pokoju, solidarności, sprawiedliwości, o szacunku, opiece i prawie do życia, do pracy, do dzieciństwa. Bywały to słowa bardzo niepolityczne, z innego wymiaru, innej kalkulacji. Dlatego często przechodziły mimo uszu, jak te niedawne przeciwko interwencji w Iraku.
Trudno niestety przypuszczać, by pożegnanie i hołd ze strony wielkich tego świata były jednocześnie ich przyjściem do Canossy. Ale może chociaż zadadzą sobie pytanie: dlaczego ten Człowiek był tak ważny dla milionów ich wyborców? I może przypomną sobie, że wymienili znak pokoju.
Lista obecności
W pogrzebie Jana Pawła II wzięło udział:ok. 60 obecnych i byłych szefów i wiceszefów państw;
ok. 30 premierów i wicepremierów;
kilkunastu członków rodów królewskich i książęcych;
ok. 200 oficjalnych delegacji;
kilka tysięcy arcybiskupów, biskupów, prałatów, opatów zgromadzeń zakonnych i hierarchów Kościołów wschodnich;
4–5 mln osób;
liturgię pod przewodnictwem kardynała Josepha Ratzingera koncelebrowało prawie 200 kardynałów i patriarchów katolickich Kościołów wschodnich.