Archiwum Polityki

Ciarki z kosiarki

++

Jeden z najoryginalniejszych twórców nowej awangardowej elektroniki podjął się nietypowego – choć tylko pozornie – zadania. Napisał muzykę do gry komputerowej „Sprinter Cell: Chaos Theory”. Zadanie pozornie nietypowe, bo dotychczasowe płyty Tobina zawsze były trochę filmowe. Tutaj miał okazję zagrać do prawdziwej akcji. I jeśli gra jest „typową skradanką”, jak napisano w jednym z fachowych portali, Tobin poradził sobie nieźle. Muzyka zdaje się podążać za skradającym się bohaterem. Jest mroczna, tajemnicza, buduje napięcie. Czai się, by nagle zerwać do szalonego sprintu. Pulsuje nerwowym rytmem, życiem, akcją. I słyszy się, że to życie łatwym nie jest, a akcja do najbezpieczniejszych nie należy. Choć sam Tobin zarzeka się, że nie jest to pełnokrwista pozycja w jego dyskografii (nad taką pracuje już od pewnego czasu), że jest ograniczona komercyjnymi wymogami autorów gry, że to raczej działalność poboczna, nie wstydzi się jej. I nie ma czego. Ciągle słychać tu tobinowskie, świdrujące dźwięki. Ostre i szybkie, tnące ciszę jak noże kosiarki. Aż idą ciarki. Mistrz elektronicznych kolaży rezygnuje wręcz z łagodnych melodii, które na innych płytach dawały chwilę wytchnienia. Jakby z premedytacją podążył w kierunku popularnego niegdyś gatunku drill and bass. I tutaj ten drill i ten bas puścił na żywioł. No, ale skoro to muzyka akcji i napięcia... Gdyby Hitchcockowi przyszło dzisiaj robić swoje dzieła, z Tobinem byłoby mu po drodze.

Amon Tobin, „Tom Clancy’s Sprinter Cell: Chaos Theory”, Ninja Tune


+++ świetne
++ dobre
+ średnie
– złe
Polityka 14.2005 (2498) z dnia 09.04.2005; Kultura; s. 65
Reklama