Archiwum Polityki

Elbląg razy dwa

Najpierw (24 lutego) gościem Salonu „Polityki” w Bibliotece Elbląskiej był minister kultury Waldemar Dąbrowski. Pomnik czy festyn, patos czy rechot – te hasła miały rozstrzygnąć, jaka kultura jest w Polsce najbardziej promowana i najbardziej przez odbiorców oczekiwana. Publiczność nie chciała ani pomnika, ani festynu, a minister Dąbrowski zapewniał, że w realizowanych strategiach zawsze wystrzegał się zarówno populizmu jak i nadmiernego elitaryzmu, zaś koturnowa pomnikowość, choć obecna przy wzniosłych sytuacjach, nie rządzi ani osobistą wrażliwością ministra, ani polityką ministerstwa. Wiadomo, że tegoroczny budżet na kulturę jest najwyższy w historii III RP, ale – zastrzegał minister – nie oznacza to bezmyślnego dotowania „zabawy dla ludu”. Większość tych pieniędzy zasiliła placówki, które dobrze radzą sobie z animacją kultury wysokoartystycznej, co nie znaczy, że muszą to być np. placówki muzealne.

Po tygodniu (3 marca) spotkanie salonowe odbyło się w elbląskiej Galerii El, a jego bohaterem był rzeźbiarz z Elbląga Waldemar Cichoń. Rzeźbiarz obchodzący właśnie 50 urodziny kilka lat temu stracił wzrok, nie stracił na szczęście nadziei na sensowne uprawianie sztuki. Mówił o pamięci dotyku, która pozwala mu żyć i tworzyć. Mówił, jak inspiruje go artystycznie muzyka i poezja. Porównywał swój proces twórczy sprzed i po utracie wzroku, co było chyba najbardziej dramatycznym momentem rozmowy. Prace artysty wystawione na okolicznościowym wernisażu okazały się znakomitym kontrapunktem i komentarzem dyskusji.

Polityka 10.2005 (2494) z dnia 12.03.2005; Salon Polityki; s. 104
Reklama