Archiwum Polityki

Czerwony ptak

Po śmierci Zdzisława Beksińskiego mało jest w gazetach nekrologów. Nie udzielał się w żadnych związkach artystów, nie należał do żadnych partii, koterii, grup artystycznych. Jakby wycięty z rodzinnego Sanoka i wcięty sztucznie w warszawski betonowy blok.

WSanoku, w domu, gdzie Zdzisław Beksiński się urodził, w podłodze tkwił gwóźdź. Wbity w samym środku świata – twierdził. Gdy przeprowadził się z rodziną, mając lat 48, do Warszawy, wyciągnął gwóźdź. Zabrał środek świata z sobą. Pokazał go malarzowi Franciszkowi Maśluszczakowi – leżał zardzewiały w szufladzie.

Tak naprawdę środek świata Beksińskiego nie znajdował się ani w Warszawie, ani w Sanoku, ani gdzie indziej, ale w jego mieszkaniu.

Polityka 9.2005 (2493) z dnia 05.03.2005; Społeczeństwo; s. 88