Archiwum Polityki

Urzędnicy tęczy

Etatowi aktywiści Greenpeace na co dzień bardziej przypominają pracoholików z korporacji niż romantycznych wojowników tęczy. A w akcjach – na przykład niedawnej okupacji balkonu premiera w sprawie zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy – rządzi wojskowa logistyka i dryl.

Lutowa sobota, 10 rano. Pod gmach Kancelarii Premiera w Alejach Ujazdowskich zajeżdża furgonetka z przyczepą ozdobioną symbolem tęczy. Wyskakuje dwadzieścia kilka osób ubranych w jednakowe żółte kombinezony z logo Greenpeace. Prawie się nie odzywają do siebie, a jeśli już, to przeważnie po niemiecku. Potem okaże się, że prócz Polaków w grupie są Niemcy, Austriacy, Słowacy i Węgrzy. Jacek Winiarski, rzecznik prasowy polskiego Greenpeace, tłumaczy, że pomoc zagraniczna jest konieczna, bo rodzimi aktywiści nie są jeszcze dostatecznie przeszkoleni.

Polityka 8.2005 (2492) z dnia 26.02.2005; Kraj; s. 36
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >