Archiwum Polityki

Bez szans na sens

Virginia Woolf, przypomniana ostatnio w filmie „Godziny”, była autorką dziesięciu powieści, które zapewniły jej czołowe miejsce w literaturze angielskiej. Jednak u nas jej twórczość nie wywołała zainteresowania. Dlaczego? Zapewne, paradoksalnie, z tego samego powodu, dla którego była ważna w kulturze angloamerykańskiej.

Virginia Woolf podjęła temat tam tradycyjny: powieść obyczajową, opartą na obserwacji życia codziennego, lecz wzbogaconą o nowoczesne środki wyrazu: pogłębienie psychologiczne, posługujące się odnotowaniem myśli, impulsów, odruchów emocjonalnych – co w prozie awangardowej określa się jako zapis strumienia świadomości. Nastąpiło to z pominięciem tematyki, która należała do beletrystyki dawnej: dzieje kariery, sukcesu materialnego, powodzenia lub niepowodzenia społecznego. Ten nowy styl – pisarstwo strumienia świadomości – wprowadził James Joyce w „Ulissesie” wydanym w 1922 r.

Polityka 14.2003 (2395) z dnia 05.04.2003; Kultura; s. 64