Archiwum Polityki

Nie bój Dżaby

Wylew krwi do mózgu zabrał z tego świata 77-letniego franta, pisarza i gangstera, Dżabę Joselianiego, ludowego bohatera ZSRR i Gruzji, który sam siebie wymyślił. Z galerii Wielkich Starych Dziadów ostatniego stulecia odszedł wnuk barona von Münchhausena, przyrodni brat Ojca Chrzestnego i zbuntowany syn epoki Stalina.

Nikogo już nie oszuka, nie obali, nie napadnie i nie wprowadzi na tron. I nikt go już nie pośle za kraty, chyba dobry gruziński Pan Bóg. Ale katolikos Wszechgruzji, Ilia II, po co w takim razie szedł za trumną? Nie po to, aby mu wyjednać spokój?

Wcześnie osierocony chłopak tyfliskiej ulicy miał przed sobą alternatywę: komsomoł albo banda. Była wojna, która z czteromilionowego wtedy kraju wyciągnęła na front 700 tys. żołnierzy, więcej niż mają dziś Amerykanie. Dowodził Gruzin Józef Dżugaszwili (syn Wissariona, szewca i pijaczyny), z którego rodacy do dziś są po cichu dumni.

Polityka 12.2003 (2393) z dnia 22.03.2003; Świat; s. 58
Reklama