Archiwum Polityki

Bo do tanga...

Karnawał za nami. Posypywanie głowy popiołem trochę się przedłuży: na galach, fetach, rozdawaniu statuetek, imprezach filantropijnych wyraźnie zaznacza swą nieobecność klasa polityczna. Czegoś spłoszona, nie tak pewna i szastalska jak dawniej. Właściwie sytuacja dojrzała do tego, by któryś z organizatorów spędów stanął przed publicznością, zadając pytanie:
– Czy jest jakiś polityk na sali?
Odpowie mu zakłopotane milczenie. Jedynie zabłąkany wśród gości sponsor zwierzy się koledze:
– Nie wiem jak ty, ale ja ubezpieczyłem się od bruderszaftów!

Polityka 11.2003 (2392) z dnia 15.03.2003; Groński; s. 101
Reklama