Archiwum Polityki

Spisane czyny i rozmowy

W sprawie Rywina, po raz pierwszy na taką skalę, świadczyć mają także przedmioty: komputery (i ich twarde dyski), telefony komórkowe (i rejestry prowadzonych przez nie rozmów), może także karty kredytowe, a koronne znaczenie ma wiarygodność cyfrowego dyktafonu Adama Michnika. Okazuje się, że ci z pozoru dyskretni elektroniczni towarzysze codziennego życia mogą zdradzić wiele istotnych szczegółów. A w dodatku nigdy nie zawodzi ich pamięć. Czy to definitywny koniec epoki intymności?

Podrywani na nogi porannym budzikiem nastawionym w usłużnie wszechstronnej komórce i wklepując kod dostępu wchodzimy do Systemu. Od tej pory już nas nie opuści, będzie śledził każdy krok. Nasz telefon nawiązał łączność za pośrednictwem najbliższej stacji bazowej z centralą, w której prawa w sieci, czyli rodzaj abonamentu, zakres opłaconych usług i uprawnień sprawdzane są w tzw. HLR (Home Location Register). Odtąd wszystko, co uczynimy, jest rejestrowane – fakt rozpoczęcia i zakończenia każdej rozmowy, numer rozmówcy, a nawet miejsce naszego – i rozmówcy – pobytu, w zależności od gęstości sieci, z dokładnością do kilkuset metrów.

Polityka 9.2003 (2390) z dnia 01.03.2003; Kraj; s. 24
Reklama