Archiwum Polityki

Myśli w korku

Urzędnik ministerstwa kultury w Teheranie tłumaczy mi, że za dnia stolica jego kraju liczy blisko czternaście milionów mieszkańców. Wieczorem parę milionów wyjeżdża do podmiejskich sypialni nowoczesną podmiejską kolejką, świeżo otwartym metrem i samochodami, których ilość przekroczyła punkt krytyczny. Wydaje się, że zajmują one większą powierzchnię aniżeli wszystkie miejskie autostrady, ulice i parkingi, stąd naturalnym stanem w ruchu ulicznym jest bezruch, czyli korek. Tylko czasem coś się porusza – mówią z lekką przesadą, tak jest w godzinach szczytu i wtedy stolica Iranu przypomina Bangkok sprzed lat kilkunastu – miasto po prostu nieprzejezdne, a w związku z tym nie nadające się do życia.

Polityka 9.2003 (2390) z dnia 01.03.2003; Zanussi; s. 105
Reklama