Archiwum Polityki

Rok bez kalendarza

Jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, że przyszłoroczny główny kalendarz polityczny jest przesądzony: wybory parlamentarne na przełomie maja i czerwca, jesienią prezydenckie. Takie zapewnienia składał klub SLD, od którego praktycznie zależy przyszłość Sejmu, gdyż decyzja o wcześniejszym samorozwiązaniu musi zapaść większością 307 głosów. Takie były również deklaracje posłów SDPL, gdy udzielała ona powtórnego wotum zaufania rządowi Marka Belki. Taki był postulat samego premiera. Warto zresztą przypomnieć, że o wiosennym terminie wyborów, jako o najlepszym, debatuje się w Polsce od lat.

Polityka 51.2004 (2483) z dnia 18.12.2004; Komentarze; s. 17