Archiwum Polityki

Powrót samuraja

Po fascynacji pokemonami, mangą, anime i po odkryciu japońskiego horroru, Hollywood znów przypomniał sobie o samurajach. W amerykańskiej wersji są to czarnoskórzy gangsterzy albo zdradzeni przez mocodawców agenci przestrzegający honorowego kodeksu bushido. Ale nowe filmy o walecznych rycerzach powstają także w Japonii: najgłośniejszy z nich – „Zatoichi” – wchodzi wkrótce do naszych kin.

Przesiąknięty filozofią samurajską groteskowy kryminał Jima Jarmuscha „Ghost Dog: Droga samuraja” o zawodowym mordercy hodującym gołębie na dachu nowojorskiego wieżowca i zaczytującym się w średniowiecznym zbiorze myśli Yamamoto Joho „Hagukare” – był dowcipnym hołdem złożonym neokonfucjańskiemu systemowi wartości. Niespodziewanej modzie na japońszczyznę wcześniej uległ nieżyjący już John Frankenheimer. W głośnym dramacie sensacyjnym „Ronin” z Robertem De Niro obdarzył samurajską ideologią zwolnionych z pracy specjalistów CIA, zmuszonych po upadku berlińskiego muru szukać zatrudnienia u terrorystów.

Polityka 51.2004 (2483) z dnia 18.12.2004; Kultura; s. 66
Reklama